Kompostownik z płyt betonowych – jak go zbudować?
Kompostownik z płyt betonowych sprawdza się tam, gdzie pryzma z desek po dwóch sezonach zaczyna się rozchodzić, a plastikowy pojemnik okazuje się za mały. Taka konstrukcja jest ciężka, stabilna i dobrze trzyma kształt nawet przy dużej ilości mokrej masy. Jeśli ma działać latami bez poprawiania co wiosnę, trzeba od razu dobrze rozplanować wymiary, przewiew i sposób wybierania kompostu. Sama budowa nie jest skomplikowana, ale kilka błędów potrafi później mocno utrudnić użytkowanie. Najwięcej problemów robi zbyt ciasne wnętrze, pełne dno i źle ustawione płyty.
Gdzie postawić kompostownik z płyt betonowych
Miejsce ma większe znaczenie niż sam materiał. Kompostownik nie powinien stać w najdalszym kącie działki tylko dlatego, że „nie będzie go widać”. Jeśli dojście będzie niewygodne, odpady zielone zaczną lądować gdzie indziej, a kompostownik szybko przestanie być używany tak, jak trzeba.
Najlepiej wybrać fragment gruntu lekko ocieniony, ale nie całkiem ciemny i mokry. Pełne słońce wysusza zawartość, przez co rozkład zwalnia i trzeba częściej podlewać. Z kolei stały cień pod gęstymi drzewami sprzyja nadmiernej wilgoci i zbijaniu się masy. Dobrze działa miejsce osłonięte od silnego wiatru, ale nie zamknięte całkowicie, bo kompost potrzebuje powietrza.
Podłoże musi być naturalne, bez wylewki i bez kostki. Kompostownik powinien stać bezpośrednio na ziemi, żeby dżdżownice i mikroorganizmy mogły wejść od spodu. Przy okazji nadmiar wilgoci ma wtedy gdzie odpłynąć. Jeśli teren jest podmokły, lepiej wybrać delikatne wyniesienie albo podsypać kilka centymetrów żwiru tylko na obrzeżach, nie pod całym dnem.
Od ściany budynku, ogrodzenia z drewna i altany warto zostawić przynajmniej 50-70 cm luzu. To wystarcza do obejścia kompostownika, poprawienia płyt i swobodnego wybierania gotowego kompostu.
Jakie płyty i wymiary sprawdzają się najlepiej
Najwygodniejszy w codziennym użyciu jest kompostownik jednokomorowy lub dwukomorowy. Jedna komora wystarcza przy małym ogrodzie, ale przy większej ilości trawy, liści i resztek po cięciu krzewów lepiej od razu zrobić dwie. W jednej trafia świeży materiał, w drugiej dojrzewa kompost. Dzięki temu nie trzeba co chwilę przekopywać wszystkiego w jednym miejscu.
Wysokość ścian nie powinna być przesadzona. W praktyce najlepiej sprawdza się 100-120 cm. Niższy kompostownik szybko się zapełnia, a wyższy utrudnia przerzucanie masy i wybieranie gotowego kompostu z dna. Szerokość jednej komory dobrze utrzymać w granicach 100-150 cm. Przy większej szerokości środek pryzmy jest trudniej napowietrzyć.
Pełne płyty czy ażurowe
Do budowy można wykorzystać płyty ogrodzeniowe, prefabrykowane płyty betonowe albo płyty z odzysku, jeśli są całe i nie kruszą się na krawędziach. Pełne płyty dają największą trwałość, ale wymagają zostawienia szczelin wentylacyjnych lub zrobienia przerw między elementami. Kompost zamknięty szczelnie z czterech stron będzie gnił, a nie dojrzewał.
Ażurowe elementy ułatwiają dopływ powietrza, tylko trzeba uważać, żeby oczka nie były zbyt duże. Drobna masa, zwłaszcza skoszona trawa i liście, będzie się wysypywać na zewnątrz. Jeśli dostępne są wyłącznie płyty pełne, wystarczy zostawić między nimi szczeliny około 2-3 cm albo zrobić otwory wentylacyjne w bocznych ścianach.
W praktyce najlepiej wypadają boki trwałe, a front częściowo otwierany. To ważniejsze niż rodzaj samej płyty. Kompost wybiera się od przodu, więc stała ściana frontowa tylko przeszkadza. Lepiej od razu przewidzieć wyjmowaną belkę, wsuwane deski albo przednią część złożoną z niższych elementów.
Ile miejsca zostawić w środku
Dla jednej komory sensowny wymiar to około 120 x 120 cm. Taka kubatura pozwala utrzymać temperaturę i wilgotność, ale nadal da się wszystko przerzucić widłami. Komora 80 x 80 cm wygląda zgrabnie, tylko w praktyce bywa za mała już po kilku koszeniach i jesiennym grabieniu liści.
Przy dwóch komorach dobrze zostawić wspólną ścianę pośrodku i wykonać całość jako jeden blok. Na przykład układ 2 x 120 cm szerokości plus grubość ścian daje wygodny, uporządkowany zestaw. Nie ma wtedy problemu z przesuwaniem się osobnych segmentów.
Jeśli działka jest mała, lepiej zrezygnować z przesadnej głębokości, a nie z wysokości roboczej. Zbyt głęboki kompostownik oznacza konieczność sięgania daleko do środka. Po sezonie to właśnie taki detal najbardziej męczy przy przerzucaniu materiału.
Materiały i narzędzia przed rozpoczęciem budowy
Zakres materiałów zależy od tego, czy płyty będą wsuwane między słupki, czy ustawiane jako gotowe ściany. W najprostszym wariancie wystarczą cztery narożniki, trzy ściany stałe i front otwierany. Przy cięższych płytach dobrze od razu zaplanować pracę we dwóch, bo ustawianie ich samemu kończy się najczęściej poprawkami.
- płyty betonowe na boki i tył kompostownika,
- słupki betonowe, metalowe lub grube kantówki impregnowane,
- żwir lub tłuczeń na punktowe podsypki pod słupki,
- poziomica, sznurek murarski, miarka i szpadel,
- łopata, ubijak ręczny, młotek gumowy,
- deski, profile lub listwy na przednie zamknięcie,
- opcjonalnie siatka od środka, jeśli szczeliny w płytach są duże.
Nie ma potrzeby wykonywania pełnego fundamentu. To nie altana ani mur oporowy. Wystarcza stabilne osadzenie słupków i równe oparcie płyt. Im prostsza konstrukcja, tym łatwiej później wymienić uszkodzony element albo przebudować front.
Budowa krok po kroku
- Wyznaczyć obrys kompostownika sznurkiem i sprawdzić przekątne. Jeśli plan przewiduje dwie komory, od razu zaznaczyć środkową ścianę. Już na tym etapie warto upewnić się, że przed frontem zostaje miejsce na taczkę.
- Zdjąć darń i wyrównać teren. Nie chodzi o idealną płaszczyznę jak pod taras, tylko o to, żeby płyty nie stały na przypadkowych garbach. W miejscu słupków wykonać dołki i dać na spód kilka centymetrów zagęszczonego żwiru.
- Ustawić słupki narożne i pośrednie. Trzeba pilnować pionu oraz jednakowej wysokości górnych krawędzi. Jeśli słupki będą krzywe, płyty nie wejdą równo albo zaczną się klinować.
- Wsadzić płyty tylne i boczne. Między ziemią a dolną krawędzią można zostawić minimalny luz, ale nie większy niż kilka centymetrów. Za duża szczelina spowoduje wysypywanie się niedojrzałej masy.
- Wykonać przedni dostęp. Najpraktyczniejsze są wsuwane deski lub belki wkładane warstwowo w prowadnice. Gdy kompost dojrzewa, front pozostaje zamknięty. Przy wybieraniu gotowego materiału wyjmuje się tylko dolne elementy.
- Sprawdzić wentylację. Jeśli ściany są pełne, po bokach lub z tyłu muszą zostać przerwy. Powietrze powinno wchodzić, ale materiał nie powinien wypadać na zewnątrz.
- Na dnie ułożyć warstwę startową z gałązek i grubszego materiału. To poprawia odpływ nadmiaru wilgoci i zapobiega zbijaniu się pierwszych warstw.
Przy budowie z bardzo ciężkich prefabrykatów nie ma sensu przyspieszać na siłę. Jeden źle ustawiony bok oznacza później ciągłe poprawki frontu i problemy z otwieraniem. Tu bardziej liczy się równe ustawienie niż szybkie zamknięcie całości w jedno popołudnie.
Jak rozwiązać front, żeby później nie przeklinać
Najwygodniejsze są dwa rozwiązania: deski wsuwane w pionowe prowadnice albo niski próg z wyjmowanymi listwami. Front z jednego ciężkiego elementu wygląda solidnie, ale przy wybieraniu kompostu jest po prostu niewygodny. Trzeba go całkiem demontować, a to przy pełnej komorze nie ma sensu.
Deski nie muszą być grube. Mają trzymać materiał i dać się łatwo wyjąć. Jeśli mają kontakt z wilgocią przez cały rok, powinny być zaimpregnowane lub wykonane z drewna naturalnie bardziej odpornego. Alternatywnie można użyć profili stalowych, ale drewno jest łatwiejsze do docięcia i wymiany.
Dobrze zostawić od frontu niewielki zapas szerokości na ruch łopaty i wideł. Kiedy front jest zrobiony „na styk”, każda nierówność płyty czy wybrzuszenie deski zaczyna przeszkadzać. Po kilku miesiącach wilgoci drewno potrafi lekko spuchnąć i wtedy wyjęcie elementu robi się męczące.
Jeśli kompostownik ma stać blisko granicy działki, front najlepiej skierować do środka ogrodu. To drobiazg, ale później cała obsługa odbywa się od tej strony. Wybieranie kompostu od strony płotu zwykle kończy się gimnastyką z taczką.
Wentylacja, dno i najczęstsze błędy konstrukcyjne
Beton daje trwałość, ale łatwo zbudować z niego zbyt szczelne pudło. A kompost nie może być zamknięty jak skrzynia na gruz. Potrzebuje powietrza, odpływu nadmiaru wody i kontaktu z gruntem. Z tego powodu nie wykonuje się pełnego betonowego dna. Jeśli dno zostanie odcięte od ziemi, rozkład będzie słabszy, a na spodzie zacznie zalegać mokra, ciężka warstwa.
Boczne ściany powinny mieć możliwość oddychania. Nie chodzi o wielkie prześwity, tylko o regularny dopływ powietrza. W praktyce wystarczą szczeliny, ażurowe elementy albo kilka otworów w pełnych płytach. Szczelna ściana od strony najbardziej nasłonecznionej bywa nawet korzystna, bo ogranicza przesychanie, ale pozostałe strony muszą już pracować z wilgocią i temperaturą wewnątrz.
Błędem jest też przesadne zagłębianie kompostownika w ziemi. Niektórzy próbują „schować” go niżej, żeby mniej wystawał. Efekt bywa taki, że do środka spływa woda po deszczu, a wybieranie gotowego kompostu z dna staje się niewygodne. Lepiej postawić konstrukcję na równym terenie i ewentualnie zamaskować ją roślinami od strony widocznej.
Jeśli po deszczu w kompostowniku długo stoi mokra, zbita masa, problemem zwykle nie jest sam kompost, tylko brak przewiewu albo zbyt drobno ułożona pierwsza warstwa.
Jak używać takiego kompostownika, żeby kompost dojrzewał szybciej
Nawet najlepiej zbudowany kompostownik nie zadziała dobrze, jeśli będzie wypełniany przypadkowo. Do środka warto wrzucać materiał warstwami: bardziej mokry przeplatać suchym, drobny mieszać z grubszym. Sama trawa ubita w jedną zwartą bryłę szybko zaczyna się kisić. Z kolei same gałęzki będą schły i rozkładały się bardzo długo.
Co wrzucać, a czego nie
Do kompostownika z płyt betonowych trafiają typowe odpady ogrodowe i kuchenne pochodzenia roślinnego: skoszona trawa, liście, rozdrobnione pędy, chwasty bez nasion, obierki warzywne, fusy z kawy, drobne gałązki. Dobrze działają też porwane kartony bez nadruków foliowanych i niewielka ilość popiołu drzewnego, ale tylko jako dodatek.
Nie wrzuca się mięsa, tłuszczu, kości, odchodów zwierząt mięsożernych ani chorych roślin z wyraźnymi objawami grzybowymi. W małym przydomowym kompostowniku takie odpady bardziej szkodzą niż pomagają. Przyciągają szkodniki albo przenoszą problem dalej do ogrodu.
Gdy materiał jest bardzo mokry, trzeba dosypać suchego składnika: liści, słomy, rozdrobnionej tektury. Gdy jest zbyt suchy i nie chce pracować, warto go lekko podlać. Kompost ma być wilgotny jak odciśnięta gąbka, nie ociekający wodą.
Raz na kilka tygodni dobrze przemieszać zawartość widłami, zwłaszcza w pierwszych miesiącach. Betonowe ściany trzymają formę, ale to nie zastępuje napowietrzania środka. Po przerzuceniu masa szybciej się nagrzewa i równiej dojrzewa.
Czy warto robić daszek i jak zadbać o trwałość konstrukcji
Daszek nie jest obowiązkowy, ale w dwóch sytuacjach bardzo pomaga: przy długotrwałych ulewach i na mocno nasłonecznionym stanowisku. Nie musi to być ciężka stała pokrywa. Wystarcza lekka klapa, płyta falista albo zdejmowana osłona, która ogranicza skrajne warunki, a nie zamyka kompostownika całkowicie.
Beton sam w sobie nie wymaga szczególnej konserwacji, ale warto raz na sezon sprawdzić, czy płyty nie osiadły i czy front nadal pracuje lekko. Najczęściej problemem nie jest uszkodzenie ścian, tylko przekoszenie słupków po zimie albo napór mokrej masy od środka. Jeśli konstrukcja była ustawiona równo od początku, takie poprawki są drobne.
Przy dobrze dobranych wymiarach i przewiewie kompostownik z płyt betonowych działa przez lata praktycznie bez przebudowy. W codziennym użyciu najważniejsze okazują się nie same płyty, tylko łatwy dostęp od przodu, otwarte dno i rozsądna szerokość komory. To właśnie te trzy rzeczy decydują, czy kompost będzie dojrzewał spokojnie, czy zamieni się w ciężką, mokrą bryłę trudną do ruszenia.
